#38 Wesele z klasą/kasą – czyli jak (nie)oszczędzić na organizacji wesela

„Wesele za małe pieniądze”, „Jak oszczędzić pieniądze podczas organizacji wesela”, „jak się pobrać i nie zbankrutować” lub „10 sposobów na tańsze wesele” – to tylko kilka z wielu podpowiedzi, które pojawiają się Wam po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy „jak zaoszczędzić na organizacji wesela”. Czy w ogóle da się oszczędzić na weselu? Da się, jestem tego żywym przykładem. I dziś nie będę pisał jako fotograf z kilkunastoletnim stażem (pewnie mi się nie uda i kilka zdań wtrącę), a jako Pan Młody, który kilka miesięcy temu poślubił przeuroczą kobietę.

Kiedyś ktoś mądry powiedział, że na oszczędności stać tylko bogatych… i coś w tym jest. Dzisiejszym wpisem nie chciałbym nikogo straszyć, że jak kupi tańszy produkt to za jakiś czas okaże się, że musi kupić ten droższy, bo ten droższy nie tylko jest lepszy, ale i trwalszy. Każdy z nas zapewne pokusił się o kupienie jakiejś podróby, która po jakim czasie stała się kolejnym niepotrzebnym przedmiotem w składzie bezużytecznych przedmiotów (czytaj garaż lub poddasze domu). Osobiście też mogę się do tego przyznać. Skuszony niższą ceną słuchawek bezprzewodowych na Alliexpress dokonałem zakupu. Identyczne jak te od Apple. Klon AirPods-ów. Bialutkie w etui, cena 34,99zł. Toż to okazja. Tylko, że jak się okazało ta okazja raz gra, a raz nie. Do tego wykonana jest z dziwnego plastiku i źle leży w uchu. Po jakimś czasie kupiłem oryginalne AirPods i wiem dlaczego są tak drogie – są lepsze i mają wiele udogodnień, których nie będą miały podróbki. Miałem porównanie i mniej w portfelu o 34,99zł.


 

To były słuchawki. Od nich zależy dość niewiele. Straciłem 35 zł i nawet o tym zapomniałem. Czasami przypominam sobie o nich jak otworzę składzik z rzeczami niepotrzebnymi, ale nie mam wyrzutów sumienia, w końcu to tylko cena dobrej kawy w Warszawskiej kawiarni. Co innego jak organizuje się ślub (chociaż to bardzo podobne jak na Alliexpress tylko kwoty inne, ale przebieg łudząco znajomy). Dajmy na to wybierasz tort na wesele. Masz trzy pracownie do wyboru. Koszt tortu w cukierni A to 700 zł, B 900 zł, C 1500 zł. Między A i C znacząca różnica, więc skąd takie rozbieżności? Zapewne cukiernia C używa najlepszych produktów, jej torty są robione przez mistrzów cukiernictwa co sprawia, że będą rozpieszczać podniebienia. O wrażeniach wizualnych też warto wspomnieć. Bo ten z cukierni C (zakładam się o 15 zł) będzie wyglądał najładniej. Niby trzy firmy, ale pojawiają się pytania następujące: Czy tort należy odebrać samemu z cukierni? Czy dowóz jest w cenie? Czy podstawę na której stoi trzeba oddać osobiście, czy cukiernia sama odbierze z lokalu weselnego? Czy będzie dekoracja? Płonące race? Czy możemy modyfikować smaki i wygląd? Niby tort, a tyle pytań. Czas więc na odpowiedzi i rozwiązanie zagadki. Chcieliście zaoszczędzić, nie zależało Wam na torcie i jego smaku, więc wybraliście tort za 700 zł. Tort odbieracie sami – cukiernia nie oferuje dowozu.  Po waszej stronie jest zatem koszt paliwa i czas który w dniu ślubu jest bezcenny. Nawet nie chcę myśleć co jeśli po drodze tort przy ostrym hamowaniu przeleci z tylnego siedzenia na przednie. Podczas odbioru okazuję się, że dekoracja, która była na zdjęciu jak wybieraliście tort, jest opcjonalna i kosztuje 70-200 zł. W stresie (bo nie ma za dużo czasu, za 5 godzin przecież jest Wasz ślub!) bierzecie ją bo jak tak goły tort pokazać gościom. Aktualizacja ceny 770 zł + Wasze paliwo/amortyzacja samochodu, przyjmijmy 50-100 zł (w zależności jak daleko macie z cukierni do miejsca wesela). Czyli tort kosztuje już około 830 zł. Po weselu trzeba oddać stelaż. Kolejne 50 zł za paliwo/amortyzacja samochodu + czas. Mamy już około 1000 zł. Finalnie tort nie smakował zbyt dobrze i jego wygląd bardzo się różnił od tego na zdjęciach, które cukiernia prezentuje na facebooku. Wybraliscie cukiernię A, a cukiernia C która miała najdroższy tort wszystkie opcje dowozu ma w cenie, używa lepszych produktów i dba o wygląd. Dlatego zamawiając tort A finalnie wydasz prawie tyle samo co w cukierni C, a wspomnienia i przyjemność jedzenia zupełnie inna. I gdzie oszczędności? Zostając już przy torcie. Rynek cukierni jest dość ciasny. Każdy może zaoferować cenę jaką tylko chce. Może nawet dokładać do interesu – jego sprawa. Wiadomym jest, że większość firm ceni swoje usługi dość wysoko, bo używa lepszych produktów, składników, narzędzi, sprzętu, etc. Ale zależy im jeszcze na czymś innym – na opinii i swojej reputacji. Bo jeśli zapłacisz za coś dużo kasy, a okażę się to niewarte tej usługi, to jesteś, mówiąc najgrzeczniej jak można, zwyczajnie smutny i nie polecisz tej firmy nikomu. Ci najlepsi w branży dbają przede wszystkim o zadowolenie klienta, co skutkuje w praktyce pozyskaniem dobrej opinii. Oni nie chcą zamykać biznesu, tylko go rozwijać. Dlatego jeśli płacisz za coś więcej to możesz spodziewać się, że usługa będzie wykonana z dbałością o najmniejszy detal. Że ktoś włożył więcej serca i czasu w przygotowanie konkretnego produktu. W branży ślubnej nie dotyczy to tylko cukierni. Fotograf, dekoratorzy i Dj-e to też firmy, w których za ceną idzie JAKOŚĆ.

 

wesele-w-miedzy-deskami

 

Na samym początku tego wpisu wspomniałem, że na organizacji wesela da się oszczędzić. Mało tego, da się nawet zarobić, ale czy jest sens? Każdy musi sobie na to pytanie odpowiedzieć samemu. Wracając do oszczędności i mojego ślubu.. już na samym początku organizacji ślubu postanowiliśmy z moją Martą, że nie będziemy oszczędzać. I nawet nie będziemy się martwić jak budżet nie będzie się spinał (ależ to nieodpowiedzialne,co?) – oczywiście wszystko miało być w granicach rozsądku z excel-em w ręku. Nie chcąc rezygnować z najlepszych usługodawców wpadliśmy na dwa genialne pomysły. Ale jak się okazało potem drugi wyparł pierwszy, bo był powiedzmy sobie innowacyjny. Pomysł pierwszy – bierzemy najlepsze firmy z branży i z czegoś zrezygnujemy np. kwiaciarnia, u nich rezygnujemy z ozdabiania kościoła. Świetnie, a więc 500 zł w kieszeni. Nie mamy kwiatów w kościele, ale pozostałe rzeczy z pełną świadomością powierzamy fachowcom, którzy działają na najlepszych produktach. Chcecie  patent, żeby ozdobić kościół i tego nie odczuć. To czytajcie dalej -> Większość usługodawców ślubnych rozlicza się z parami po ślubie. DJ-owi,fotografowi i  pracowni ślubnej wpłaciłeś zaliczkę, a reszta po weselu. Ale skąd wziąć pieniądze po weselu jak się poszalało i zatrudniło najlepszego Dj-a w województwie? Oczywiście z kopert, które przynieśli goście. Wychodzi na to, że większość mogą zapłacić za Ciebie przybyli goście. Mogą „zorganizować” finansowo większą część założonego budżetu. Super opcja. Ja z Martą to wypróbowaliśmy. Nie nadwyrężyliśmy za mocno domowego budżetu z jednej strony i z drugiej mieliśmy dokładnie to co sobie wymarzyliśmy. Czy wspomnienia da się wycenić? Moim zdaniem nie! Za wszystko inne zapłaciliśmy trochę my, trochę nasi goście.

A na koniec obalimy kilka mitów. Wiele poradników na temat oszczędności weselnych powołuję się na organizację wesela w piątek lub w czwartek bo wyjdzie taniej. Może i wyjdzie, ale rosołek też będzie trochę mniej tłusty, a z jednego kotleta kucharz zrobi trzy. To wtedy będzie taniej na 100%. Nie ma różnicy czy wesele w sobotę czy w środę, trzeba zatrudnić takie same zasoby ludzkie do organizacji. A jeśli jest taniej to wiecie co się dzieje z rosołkiem i kotletami.  Kolejny mit – weźcie Dj-a, jest tańszy od zespołu. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to różnica jest niewielka. A chyba lepiej mieć dobry zespół niż DJ-a który będzie zanudzał. Działa to w dwie strony, bo znam też takich Dj-i, którzy są dużo drożsi, a imprezy przeprowadzają o niebo lepiej niż zespoły. I najlepsze na koniec.. „możecie zrobić samemu zaproszenia i całą papeterię”. Jasne, jeśli potrafisz, masz zdolności plastyczne, dużo czasu i stalową cierpliwość to bez wątpienia uda Ci się na tym zaoszczędzić. Ale nie każdy temu zadaniu podoła, bo w gruncie rzeczy nie jest to takie łatwe.. Czasami lepiej oddać się w ręce specjalistów i zająć resztą przygotowań.

Miało być o oszczędnościach, a wyszło tak, że polecam brać najlepszych i nie patrzeć na budżet. Pamiętajcie, wszystko w granicach rozsądku. Jak widzicie dwa produkty i jeden z nich jest 500 zł droższy i bardziej Wam się podoba to nie wahajcie się. Coś w nim musi być skoro wpadł Wam w oko. Wesele to najkrótszy dzień w życiu. Tego dnia mało się je, mało pije, na drugi dzień nie wszystko pamięta. Ot, taki paradoks. Dlatego dla spokojności Waszego sumienia i kondycji psychicznej zainwestujcie w dobre produkty i   podwykonawców na Wasze wesele. Po prostu warto, bo czasu, wiadomo to już od dawna, cofnąć się nie da. Chociaż po obejrzeniu serialu Dark na Netflixie można sądzić inaczej 🙂